Koniec przyjaźni? Nie wiem...
Otóż ja i Zosia przyjaźniłyśmy się rok. Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami i wszyscy nam zazdrościli uczuć. Znałyśmy każdą drobnostkę,wadę i inne rzeczy ale nie przeszkadzało nam to zbytnio.
Jednak założenie bloga o przyjaźni to był zły pomysł. W lutym 2014 roku zaczęłyśmy się sprzeczać o każdą rzecz. W końcu stało się to dla nas normom ale jakoś nie przywiązywałyśmy wagi w końcu ,,Są zloty i upadki'' jak to mawia przysłowie. Powierzyłyśmy sobie wiele tajemnic. Zosia wiedziała o mnie wszystko nawet lepiej niż ja sama, po prostu nie musiałam nic mówić ona wiedziała o co chodzi.
Jednak pewnego razu powiedziała mi ,,Masz ostatnią szansę, jeżeli ją stracisz koniec z nami''. Zazwyczaj kłótnie były ,,Moją'' winą lecz ona zawsze na mnie zwalała choć miałam rację (nie wchodźmy w szczegóły).
Jednak w ubiegłą sobotę zaprosiła mnie na swoje urodziny. Z wielką chęcią się chciałam wybrać. Jednak wczoraj rodzice oznajmili ,,Jedziemy na zakupy, bo połowa rzeczy jest to wywalenia'' mieli rację, bo wszystkie spodnie, bluzki i reszta ciuchów były bardzo krótkie. Kłóciłam się z nimi wiele godzin,płakałam aby zmienili zdanie, ale oni trzymali się swojego. Rano napisałam jej, że nie mogę przyjechać, bo ,,Muszę jechać na urodziny cioci'' ( co prawda urodziny są jutro. A gdybym jej powiedziała prawdę obraziła by się) ok było spoko. Kiedy wróciłam wchodzę na fb. a ona do mnie piszę, że złamałam jej serce i jestem najgorszą przyjaciółką. Nie wiem skąd się dowiedziała. Naszej przyjaźni pewnie już koniec. Jest mi trochę żal ale....To nie tylko moja wina. Czy nasza ''przyjaźń'' ma jeszcze sens?
Zosia jeżeli to czytasz: Mam dość tych ciągłych kłótni zawsze ja jestem winna i zawsze ja cię przepraszam. Nigdy nie chciałam tego robić ale...Muszę. Nasza przyjaźń jest na skraju upadku czy MOJE przeprosiny mają sens? Nie wiem o co chodzi...Ale chcę abyś wiedziała ,,Nigdy przenigdy cię nie zapomnę nawet gdybyśmy były od siebie oddalone o 1.000.000 mil nigdy cię nie zapomnę.

